|
Od roku trwa konflikt na jednym z sopockich kortów tenisowych. W mediację włączyły się władze miasta
Aleksander Sokołow wychował się w Sopocie. W latach 80. wyjechał do Niemiec, pracował jako lekarz.
- Kilka lat temu postanowiłem coś zrobić dla tego miasta - mówi Sokołow. - Mój ojciec pracował w Kąpielisku Morskim w Sopocie. Grał w tenisa, ja też. Pomyślałem, że może coś w tym kierunku.
Sokołow kupił namiot, który postawił w 2003 r. na jednym z sopockich kortów. Dzięki konstrukcji można uprawiać ten sport również zimą. Kort należy do gminy, obecnie tym i kilkoma innymi zarządza Sopockie Towarzystwo Tenisowe. Współpraca układała się dobrze do wiosny ubiegłego roku - SST wynajmował kort tenisistom, pobierając opłaty, Sokołow otrzymywał ustalony czynsz za wynajem namiotu. W marcu ub. r. upłynął termin pięcioletniej umowy. STT przestało płacić czynsz.
- Nie mogliśmy się skontaktować z panem Sokołowem. Był nieosiągalny, zmieniał swoich pełnomocników, nie odpowiadał na e-maile - tłumaczy Wojciech Okoniewski, prezes Sopockiego Towarzystwa Tenisowego.
Przez kilka miesięcy STT użytkowało namiot bez umowy. W listopadzie ostatecznie formalnie ją rozwiązało.
Sokołow czuje się oszukany. - Chciałbym, żeby oddali mi zaległy czynsz - mówi.
W marcu doszło do eskalacji konfliktu. Sokołow zamknął na kłódkę skrzynkę elektryczną. Przez miesiąc kort stał pusty. STT traciło klientów. W mediację zaangażowało się miasto.
- W mieście działa dziewięć kortów, ale zależy nam również na tym jednym - mówi "Patrolowi reporterów" Wojciech Fułek, wiceprezydent Sopotu. - Poprosiłem STT o rozwiązanie tego konfliktu. Wystosowano do pana Sokołowa ofertę zakupu namiotu.
Odwiedziliśmy korty. Rozmowa Sokołowa z szefostwem STT trwała godzinę. Obie strony nie mogły dojść do porozumienia. Różnica zdań skupiła się na wysokości wzajemnych pieniężnych zobowiązań.
Kilka dni temu konflikt rozgorzał na nowo.
- Zerwaliśmy kłódki założone przez pana Sokołowa - mówi Zbigniew Zalewski, kierownik kortów. - Wystosowaliśmy do niego pismo z konkretną propozycją zapłaty. Nie mogliśmy czekać, bo kort i namiot niszczały nie eksploatowane.
- Jeszcze nie wiem, co z tym zrobię - mówi Sokołow.
Kort znowu działa.
Źródło: TVP Gdańsk, Sławomir Sowula, Paweł Zbierski
|